Męskość na Kongresie Kobiet: między sojusznictwem a podejrzliwością

Kongres Kobiet

Słoneczny, choć wietrzny poranek 6 września 2026 roku przywitał nas pod krakowskim ICE. Przybyliśmy we  dwóch, jako członkowie Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn, ciekawi, jaki portret męskości wyłoni się z XVIII Kongresu Kobiet. Z perspektywy widowni przysłuchiwaliśmy się rozmowom o sojusznictwie, manosferze, patriarchacie i męskiej krzywdzie.

Męskość nie pojawiła się na Kongresie dopiero w tym roku. W 2023 roku pytano: „Jaki Polak dla współczesnej Polki?”, rok później powstało Centrum Męskości „Mężczyzny portret (nie)własny”, a w 2025 roku temat skurczył się do jednej debaty. Teraz wrócił jako Centrum Męskości, Manosfery i Backlashu. Zmiana nazw pokazuje przesunięcie akcentów: między poszukiwaniem nowych wzorów i zaproszeniem do współpracy a obawą przed manosferą i reakcją przeciw emancypacji mężczyzn.

Najciekawsza debata dotyczyła klasowych i ekonomicznych źródeł napięć zbyt łatwo opisywanych jako „wojna płci”. Marcin Wróbel mówił o zaniku stabilnych miejsc pracy i dawnych dróg awansu, szczególnie poza dużymi miastami. Zaproponował, by zamiast o kryzysie męskości mówić o kryzysie relacji:

„Skoro mamy kryzys relacji społecznych, to dlaczego on jest sprowadzany do kryzysu męskości? I czy to nie jest kolejne oczekiwanie wobec mężczyzn, żeby to oni zrobili coś, żeby ten problem załatwić?”

Laura Borys przypominała, że samotność nie jest wyłącznie problemem jednostki. Jej źródeł szukała w presji ekonomicznej, braku czasu i rozpadzie sieci wsparcia. Ewa Krzaklewska przestrzegała zaś przed „wskazywaniem na winnego 50% społeczeństwa, które ma się zmienić” i proponowała rozmowę o nowej umowie płci.

Warto wspomnieć że taka umowa została już zaproponowana przez Michała Gulczyńskiego w książce “Mężczyźni. O nierówności płci”. Czy pani Ewa zgadza się z nią a może ma własne przemyślenia i uwagi?

    Te same wnioski z dwóch różnych środowisk – feministycznego i ruchów męskich może świadczyć o nadal niewystarczającym dialogu pomiędzy nimi. W synergii siła, potrzebne są nam obie perspektywy.

    W debacie zauważono także, że tradycyjna socjalizacja nie przygotowała chłopców do nowych oczekiwań. My powiedzielibyśmy: od mężczyzn nadal wymaga się zaradności i stabilności, a zarazem emocjonalnej otwartości, partnerskiej opieki i budowania bliskości. Nowe wymagania nałożyły się na stare. Ten panel był najbliżej rozmowy, którą SChM uważa za szczególnie potrzebną: uwzględniającej płeć, ale także klasę, zdrowie, miejsce zamieszkania i kapitał społeczny.

    Męskie sojusznictwo?

    W kolejnym panelu, o męskim sojusznictwie, prof.Wojciech Śmieja rozróżnił radykalne ruchy ojcowskie, manosferę „gospodarującą złością”, stowarzyszenia mężczyzn i chłopców oraz akademickie studia nad męskościami. Nie wrzucił więc SChM do jednego worka z manosferą. Zarzucił jednak organizacjom męskim przejmowanie języka i narzędzi feminizmu przy odrzuceniu kategorii patriarchatu.

    Nasze Stowarzyszenie określił jako „takiego doppelgängera Kongresu Kobiet”, z agendą „jakby kopiującą trochę ten ruch emancypacyjny”, a opowieść o emancypacji mężczyzn nazwał „trochę skradzioną”. My widzimy tu również niezamierzony komplement: potwierdzenie, że powstał autonomiczny ruch z własnym językiem interesów. Zrzeszanie się, badania i rzecznictwo są wspólnymi narzędziami ruchów społecznych, nie cudzą własnością.

    Sam Śmieja dostrzegł zresztą słabość opowieści o mężczyznach jako jednolicie uprzywilejowanej grupie:

    „Mimo że tych mężczyzn mieliśmy 96% w podręcznikach (obecnie 85%), to nie są ci mężczyźni, którzy z tych podręczników się uczą”. Mówił też o chłopaku z Sokółki pozbawionym kapitału pozwalającego odnaleźć się w świecie nowych oczekiwań: „On tego nie ma po prostu. I to jest rzeczywisty, realny problem”. Historyczna obecność mężczyzn u władzy nie oznacza, że każdy chłopiec dziedziczy ich zasoby.

    Najbardziej praktyczną odpowiedź przedstawili Remik Pokrzywa i Marek Twardoch, opowiadający o metodzie Sztama. Warsztaty dają chłopcom bezpieczną przestrzeń do rozmowy o emocjach, relacjach i przemocy.

    „Męskość to szerokie spektrum” — mówił Pokrzywa — z miejscem na sprawczość i słabość.

    Cenimy w tym podejściu ciekawość zamiast podejrzliwości oraz przekaz, że siła i wrażliwość nie muszą się wykluczać.

    Jednostronna perspektywa

    Najostrzejszy panel nosił tytuł „Krzywda mężczyzn czy nowa opowieść patriarchatu?”. Posłanka Anita Kucharska-Dziedzic zaczęła od żartów o urażonej męskiej godności, pozwach i krakowskim stowarzyszeniu wspierającym postępowanie prawne przeciwko niej. Mówiła też, że „panowie tworzą własną legendę o swojej własnej krzywdzie z rąk kobiet”. W jednym szeregu znalazły się więc realne problemy mężczyzn, ich radykalne interpretacje i próby uciszania kobiet.

    Najbardziej jaskrawa była opowieść o „trzech miesiącach, jak mężczyzna zbije kobietę” i „dwóch latach”, gdy kobieta nie wyda mu dziecka. Porównano dolną granicę kary za znęcanie — od trzech miesięcy do pięciu lat — z zawyżoną i tylko potencjalną górną sankcją za uporczywe niewykonywanie orzeczenia o kontaktach; projekt z 2026 roku przewidywał karę do roku. Dodano też założenie, że ojciec wcześniej znęcał się nad matką. To retoryczna konstrukcja, nie rzetelne porównanie przepisów. Ochronę przed przemocą można przecież pogodzić z ochroną więzi dziecka z obojgiem bezpiecznych rodziców.

    Agnieszka Graff przedstawiła bardziej złożoną diagnozę: mówiła o samotności, pandemii, rynku randkowym, gniewie klasowym i tęsknocie za autorytetem. Trafnie zauważyła, że poczucie męskiej bezsilności jest realne, nawet jeśli manosfera nadaje mu fałszywe wyjaśnienia i wskazuje wygodnych winnych.

    Za groźniejszy od samej manosfery Graff uznała jednak „marsz” reprezentowanego przez Michała Gulczyńskiego dyskursu „pseudo-równościowego”, bo zyskuje on posłuch wśród liberałów.

    Można tę obserwację odczytać inaczej: być może część liberalnego centrum nie ulega radykalizacji, lecz zwyczajnie przestaje wierzyć, że opowieść o patriarchacie wystarczająco wyjaśnia doświadczenia młodych mężczyzn, i szuka języka lepiej opisującego dane. Tym bardziej warto z tym nurtem dyskutować — do czego zresztą ostatecznie wzywała sama Graff — zamiast z góry ustawiać go obok internetowego ekstremizmu.

    Magdalena Grzyb słusznie zauważyła, że przewaga mężczyzn w więzieniach sama nie dowodzi dyskryminacji. Następnie tę samą miarę przyłożyła do samobójstw, pytając ironicznie, czy dla osiągnięcia równości należałoby zwiększyć samobójstwa kobiet, i przywołując Afganistan jako możliwy wyjątek. To chochoł. Celem jest ograniczenie śmierci tam, gdzie jest ich najwięcej. A fakt, że męska nadwyżka występowała już w XIX wieku, nie unieważnia problemu, lecz pokazuje jego trwałość.

    Podobnie jednostronnie Grzyb opisała opiekę naprzemienną: przede wszystkim jako ryzyko wydawania dzieci sprawcom przemocy, a środowiska ojcowskie jako podejrzane już z racji autorstwa propozycji. Przemoc wymaga wyjątków, kar i zabezpieczeń, ale nie wolno pomijać bezzasadnego blokowania kontaktów i niszczenia więzi z drugim rodzicem. Rozwiązanie należy oceniać po treści, nie po tożsamości wnioskodawców.

    Bogna Czałczyńska sugerowała z kolei, że środowiska męskie blokują programy równościowe i wpływają na politykę finansowaną ze środków europejskich, nie wykazując jednak takiego wpływu SChM. Nie zwalczamy kampanii zachęcających dziewczęta do politechnik. Sprzeciwiamy się natomiast dodatkowym korzyściom przyznawanym bez dobrego uzasadnienia wyłącznie za płeć — jak w Pszczynie — oraz wykluczaniu części mężczyzn – jako jedynej wykluczanej grupy z programów rynku pracy. Przedstawianie sporu o równe kryteria jako ataku na edukację dziewcząt jest insynuacją dotyczącą intencji.

    Krzywe lustro – tylko czyje?

    Panelistki zarzucały manosferze tworzenie „krzywego lustra”, lecz same chętnie sięgały po skrajne przypadki, sugestie i przypisywanie motywów. Krytyka manosferycznej opowieści o winie kobiet jest potrzebna; nie powinna jednak unieważniać realnych nierówności ani zwalniać z uczciwej oceny proponowanych rozwiązań.

    Dzień wcześniej, jeden z nas uczestniczył również w panelu „W głębi manosfery. Jak algorytmy szczują mężczyzn na kobiety?”, moderowanym przez Aleksandrę Karasińską. Magdalena Bigaj trafnie pokazywała, jak platformy premiują gniew i lęk, a radykalni influencerzy budują biznes na frustracji odbiorców. Martyna Jaszczołt wskazała paradoks tradwives: kobiety głoszące ideał wycofania się do domu same prowadzą dzięki niemu dochodową działalność publiczną.

    Warto przypomnieć, że sama zdobywa setki tysięcy wyświetleń, zajmując się dezinformacją – jej sposoby manipulacji i polaryzacji pokazał niedawno Michał Gulczyński.

    Obok trafnych diagnoz pojawiły się jednak efektowne legendy. Bigaj stwierdziła, że Reddit powstał ze sprzeciwu mężczyzn wobec wejścia kobiet do środowiska graczy, a na tym wyrósł YouTube. To nieprawda: obie platformy założono w 2005 roku, dziewięć lat przed Gamergate. Stały się środowiskiem rozwoju manosfery, lecz nie z niej się narodziły.

    Jaszczołt połączyła natomiast prawdziwą historię kobiet pracujących w kopalniach i późniejszych zakazów z opowieścią, według której mężczyźni i Kościół odebrali im tę możliwość w obawie przed ich niezależnością. Rzeczywiste przyczyny obejmowały także paternalistyczne ustawodawstwo ochronne, warunki pracy, obyczaje i interesy zawodowe. Ze złożonego procesu powstała legenda z jednym sprawcą i motywem.

    Najbardziej dyskusyjny moment nastąpił, gdy Karasińska przeszła od braci Tate i tradwives do Klubu Jagiellońskiego, rad mężczyzn, Michała Gulczyńskiego i SChM. Bez wskazania konkretnych poglądów granice manosfery rozszerzyły się na badaczy, think tanki i demokratyczne organizacje społeczne.

    Podobnie szeroką mapę kreślił kiedyś Paweł DSM w materiale „Wszyscy żyjemy w manosferze”. Tam obecność Gulczyńskiego i SChM miała przydawać manosferze wiarygodności; tutaj to samo sąsiedztwo miało podważać wiarygodność umiarkowanych organizacji męskich. Odległe strony spotkały się przy wyjątkowo pojemnej definicji.

    Ciekawszy kierunek wskazała pod koniec Bigaj. Jako matka dwóch synów pytała, co chłopcy znajdą w internecie zamiast manosfery, skoro nieradykalne treści przegrywają walkę o uwagę. Wskazała domy kultury, boiska i harcerstwo. Samo potępienie radykałów nie wypełni przestrzeni, którą zajmują. Warto odróżniać tych, którzy zarabiają na frustracji i wskazywaniu wrogów, od tych, którzy odpowiadają na problemy chłopców badaniami i demokratyczną debatą. Od dawna mówimy, że należy zadbać o włączanie chłopców w atrakcyjne aktywności na żywo. “Chłopcy uciekają w świat radykalny lub wirtualny, bo nie czują, że przynależą do jakiegokolwiek innego” – pisał Michał Gulczyński w Więzi.

    Co zabieramy z Kongresu ?

    XVIII Kongres Kobiet pokazał, że problemy chłopców i mężczyzn coraz wyraźniej stają się częścią rozmowy o równości. To ważna zmiana. Jednocześnie pokazał, jak trudno prowadzić tę rozmowę bez uproszczeń — zarówno wtedy, gdy męską krzywdę wykorzystuje się do budowania niechęci wobec kobiet, jak i wtedy, gdy realne problemy mężczyzn zbyt szybko sprowadza się do „manosfery”.

    Z Kongresu wychodzimy więc z przekonaniem, że potrzebujemy więcej rozmowy, nie mniej. O samotności i zdrowiu psychicznym chłopców. O ojcostwie i relacjach rodzinnych. O przemianach rynku pracy i klasowych źródłach nierówności. O tym, jak wychowywać chłopców do sprawczości, odpowiedzialności i bliskości — bez zamykania ich w jednej definicji męskości, bez stereotypów i odgórnie narzuconych ról.

    Złożoność tych problemów pokazuje, że chłopcy potrzebują zainteresowania, opieki i wsparcia w rozwijaniu własnej sprawczości  — nie tylko jako elementu działań na rzecz kobiet i dziewczynek czy prewencji przemocy, lecz także jako grupa ważna sama w sobie. Możemy przy tym szukać rozwiązań, które służą wszystkim, bez rywalizacji o to, czyje doświadczenie jest ważniejsze.

    Dlatego chcemy dalej rozmawiać, współpracować i — tam, gdzie trzeba — uczciwie się spierać.

    Nie po to, by tworzyć kolejną wojnę płci, ale po to, by poszerzać język równości tak, aby było w nim miejsce również na doświadczenia chłopców i mężczyzn.


    Inne aktualności
    Ministerstwo odpowiedziało na nasze pytania. Odpowiedzi nie wyjaśniają jednak, skąd wzięły się błędne wskaźniki i sprzeczne dane dotyczące orzeczeń w...
    Zobacz więcej
    Argymir Iwicki, Aż zaciśnie się pętla. Opowieści o męskiej depresji, Wydawnictwo Kompania Mediowa, 2026 Z tytułem tej książki zapoznałam się...
    Zobacz więcej
    Michał Lew -Starowicz i Beata Biały. SpełniONy. Czego pragną mężczyźni, Dom Wydawniczy REBIS, 2023 Michał Lew-Starowicz jest z wykształcenia lekarzem...
    Zobacz więcej
    W czwartek w pierwszej połowie dnia miała miejsce konferencja prasowa z udziałem posłów Konfederacji. Posłowie Przemysław Wipler oraz Michał Wawer...
    Zobacz więcej

    Pomóż zmienić świat na lepsze

    Przyłącz się