19 września działalność rozpocznie Śląski Chór Męski. Całym sercem wspieramy tę inicjatywę! O męskim śpiewaniu rozmawiamy z pomysłodawcą ŚChM – Kamilem Gojowym.
Co Cię zainspirowało do stworzenia Śląskiego Chóru Męskiego? Dlaczego potrzebujemy chóru męskiego? Nie wystarczą nam chóry mieszane?
Zaczęło się od bardzo prostego, ale dla mnie poruszającego pytania: gdzie dzisiaj jest miejsce męskiego głosu? Nie tylko w sensie muzycznym, bo ten głos przecież istnieje, ale także społecznym, emocjonalnym i wspólnotowym. Przez lata w środowisku chóralnym powtarza się, że brakuje tenorów, brakuje basów, że panowie nie garną się do śpiewania. Ja nie chciałem przyjąć tego jako wyroku. Bardziej interesuje mnie pytanie: czy stworzyliśmy mężczyznom taką przestrzeń, w której śpiew chóralny wyda im się naturalny, dumny i naprawdę ich własny?
Na Górnym Śląsku śpiewanie w męskim gronie nie jest wymysłem ani nostalgicznym obrazkiem z dawnych kronik. Ta tradycja nadal żyje, wystarczy spojrzeć na dwa istniejące zespoły: Chór Męski PIAST z Żyglina, którego początki sięgają 1918 roku oraz Chór Męski im. Feliksa Nowowiejskiego z Rept Śląskich, działającego od 1924 r.
Śląski Chór Męski nie powstaje więc po to, żeby kogokolwiek zastępować. Nie żyjemy przecież w próżni… Przeciwnie — ten projekt rodzi się z szacunku do istniejących chórów męskich i do całej tradycji śląskiego ruchu śpiewaczego. Chodzi o dopisanie nowego rozdziału: bardziej elastycznego, komunikowanego współczesnym językiem, otwartego na mężczyzn, którzy może kiedyś śpiewali, może zawsze chcieli, a może dopiero teraz zaczynają czuć, że potrzebują takiej wspólnoty.
Dlaczego chór męski, a nie mieszany? Nie dlatego, że chór mieszany jest mniej ważny. Chóry mieszane są dzisiaj jednym z fundamentów naszego środowiska i sam dobrze wiem, ile dobra, muzyki i relacji w nich powstaje. Chór męski daje jednak inne doświadczenie.
W chórze mieszanym mężczyźni często funkcjonują jako „brakujące głosy”: tenorów za mało, basów za mało, panowie muszą „dośpiewać” za dwóch. W Śląskim Chórze Męskim chcemy tę narrację odwrócić. Tutaj mężczyzna nie jest deficytem. Tutaj współtworzy pełnię brzmienia.
Jest w tym także praca ze wstydem. Wielu mężczyzn nosi w sobie przekonanie, że śpiewanie jest zbyt odsłaniające, zbyt emocjonalne, może nawet „niemęskie”. A przecież jest dokładnie odwrotnie. Żeby śpiewać w chórze, trzeba mieć odwagę, dyscyplinę, uważność, odpowiedzialność za innych i gotowość słuchania. To są bardzo mocne cechy. Dlatego Śląski Chór Męski ma być nie miejscem presji, ale miejscem sprawczości — przestrzenią, w której męski głos może zabrzmieć bez kompleksów.

Wspomniałeś o historii. Jak kiedyś działały chóry męskie? Czy były też chóry kobiece?
Chóry męskie na Górnym Śląsku były czymś znacznie więcej niż zespołami artystycznymi. Oczywiście śpiewano, koncertowano, przygotowywano repertuar, ale za tym stało całe życie społeczne. Chór był miejscem spotkania, edukacji, wspólnej modlitwy, lokalnej samoorganizacji, budowania więzi i odpowiedzialności za miejscowość. Często był związany z parafią, zakładem pracy, dzielnicą, gminą. Miał własny zarząd, sztandar, kronikę, jubileusze, rytuały i ludzi, którzy traktowali go jak ważną część swojego życia.
Śląski Związek Chórów i Orkiestr jest spadkobiercą tej tradycji. To organizacja wyrosła z ruchu zapoczątkowanego w 1910 roku, a ich czasopismo, „Śpiewak Śląski” — kwartalnik poświęcony amatorskiemu ruchowi śpiewaczo-muzycznemu — ukazuje się od 1920 roku. Sam fakt istnienia takiego ruchu i pisma pokazuje, że śląskie śpiewanie było i jest zjawiskiem nie tylko muzycznym, ale także społecznym, dokumentacyjnym i tożsamościowym.
Czy były chóry kobiece? Tak, oczywiście. W historii muzyki chóralnej działały zespoły żeńskie — szczególnie w środowiskach szkolnych, kościelnych, zakonnych, a później także świeckich. Nie chciałbym jednak budować szybkiej opowieści o proporcjach między chórami męskimi, żeńskimi i mieszanymi, bo to wymagałoby osobnego, źródłowego opracowania.
W tym kontekście ważniejsze jest dla mnie coś innego:
Śląski Chór Męski nie jest projektem przeciwko komukolwiek. Jest odpowiedzią na konkretną potrzebę: rozśpiewać mężczyzn w naszym regionie i pośrednio wzmocnić cały ruch chóralny.
Jeśli ktoś dzięki temu projektowi odnajdzie głos, poczuje sens wspólnego śpiewania, a potem trafi także do chóru mieszanego, parafialnego czy lokalnego — to będzie wielka wartość. Chodzi o to, żeby mężczyźni znów poczuli, że śpiewanie nie jest cudzym światem. Jest także ich sprawą.
Inicjujesz wiele działań śpiewaczych, ale jednocześnie mówisz o przeszłości, w której chórów było więcej i o tym, że mężczyzn trzeba rozśpiewać. Czy w Polsce śpiewanie raczej się zwija, czy rozwija?
Nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem, bo oba procesy dzieją się jednocześnie. Tradycyjny model chóru w wielu miejscach przeżywa trudności. Zespoły się starzeją, trudniej utrzymać regularność prób, trudniej znaleźć osoby gotowe do stałego zaangażowania, a męskie głosy bywają szczególnym wyzwaniem. To nie jest tylko problem artystyczny. To jest zmiana stylu życia, sposobu pracy, rytmu rodzinnego i tego, jak ludzie dziś uczestniczą w kulturze.
Ale nie powiedziałbym, że śpiewanie się kończy, tym bardziej na Śląsku. Ono raczej zmienia formę. Obok klasycznych chórów pojawiają się projekty warsztatowe, chóry tymczasowe, otwarte próby, śpiewanie sąsiedzkie, miejskie, międzypokoleniowe, działania dla osób w kryzysie psychicznym, projekty międzykulturowe i kampanie społeczne. Ludzie nadal chcą śpiewać, tylko często potrzebują innego progu wejścia: mniej zobowiązującego na początku, bardziej przyjaznego, lepiej wytłumaczonego, osadzonego w ich codzienności.
W Europie skala śpiewu zbiorowego jest wciąż ogromna. European Choral Association wskazuje, że około 4,5% populacji Europy uczestniczy w aktywnościach śpiewu kolektywnego, co oznacza około 37 milionów osób śpiewających w chórach i zespołach. To pokazuje, że chór nie jest anachronizmem. Jest formą wspólnoty, która musi umieć odnawiać swój język.
W Polsce dobrym przykładem takiego nowoczesnego myślenia jest Fundacja Chórtownia. To środowisko, które integruje chóry, promuje śpiewanie jako sposób na życie i prowadzi projekty chóralne, korzystając przy tym z narzędzi internetowych i komunikacyjnych. Chórtownia prowadzi portal, który skupia ponad tysiąc chórów i daje im narzędzia do promocji własnej działalności.
Śląsk ma w tym wszystkim szczególny potencjał. Mamy głęboki korzeń, istniejące zespoły, Śląski Związek Chórów i Orkiestr, Chórtownię, ludzi, miejsca i pamięć. Potrzebujemy tylko nowych bram wejścia. Śląski Chór Męski ma być jedną z nich.
Jak zachęcić mężczyzn do śpiewania? Dlaczego warto śpiewać?
Bo śpiew jest jednym z najprostszych sposobów odzyskiwania kontaktu z samym sobą i z drugim człowiekiem. W chórze nie da się być wyłącznie solistą własnego życia. Trzeba słuchać, oddychać z innymi, czasem wejść mocniej, czasem ustąpić, czasem zamilknąć, żeby całość mogła zabrzmieć. To bardzo prosta, a jednocześnie głęboka lekcja wspólnoty.
Warto też mówić o tym nie tylko językiem emocji, ale również językiem wiedzy. Raport Światowej Organizacji Zdrowia, oparty na analizie ponad 3000 badań, wskazuje, że uczestnictwo w działaniach artystycznych może wspierać zdrowie i dobrostan, pomagać w profilaktyce, promocji zdrowia oraz w radzeniu sobie z chorobą na różnych etapach życia. Oczywiście nie oznacza to, że chór jest terapią medyczną albo że „leczy” w prostym sensie. Takich obietnic nie wolno składać. Można jednak uczciwie powiedzieć, że regularne śpiewanie w grupie może tworzyć środowisko wsparcia: rytmiczne, wymagające, życzliwe i oparte na współodpowiedzialności.
Dla mężczyzn śpiew może być szczególnie ważny, bo daje prawo do emocji bez konieczności ich tłumaczenia. Głos drży? To znaczy, że jest żywy. Oddech się skraca? Można nad nim pracować. Ktoś się wstydzi? Nie jest sam. W chórze człowiek odkrywa, że jego głos nie musi być idealny, żeby był potrzebny.
Dlatego tak mocno wierzę w Śląski Chór Męski. Nie jako w kolejną akcję promocyjną, tylko jako w proces. W przestrzeń, w której mężczyźni mogą spotkać się bez pozy, bez rywalizacji, bez udawania, że wszystko mają pod kontrolą. Wystarczy przyjść, odetchnąć i zaśpiewać pierwszy dźwięk. Reszta zaczyna dziać się między ludźmi.
Dla kogo jest Śląski Chór Męski?
Śląski Chór Męski jest dla mężczyzn, którzy chcą śpiewać i są gotowi potraktować to poważnie — niekoniecznie zawodowo, ale odpowiedzialnie. To nie ma być zamknięty klub wybitnych głosów ani miejsce tylko dla tych, którzy mają muzyczne dyplomy. Bardziej zależy mi na ludziach, którzy czują, że śpiew może stać się dla nich przestrzenią rozwoju, spotkania i sprawczości.
Widzę tu kilka grup. Są mężczyźni, którzy kiedyś śpiewali i przestali — po szkole, po studiach, po odejściu z chóru, po życiowych zmianach. Są tacy, którzy śpiewają w chórach mieszanych, ale chcieliby doświadczyć męskiego brzmienia bez poczucia, że są wiecznie brakującą sekcją. Są studenci, absolwenci szkół muzycznych, nauczyciele, ludzie kultury, ale też osoby, które nigdy nie nazwałyby siebie „chórzystami”, choć mają głos, słuch i potrzebę wspólnoty.
To jest chór dla ludzi zapracowanych, ale nieobojętnych. Dla tych, którzy nie chcą kolejnego ciężaru w kalendarzu, tylko sensownego rytuału. Dla mężczyzn, którzy mówią „kiedyś może wrócę do śpiewania” — i właśnie teraz mogą zrobić pierwszy krok.
Jak będzie działał Śląski Chór Męski?
Śląski Chór Męski będzie działał konkretnie i bez nadęcia. Chcemy stworzyć przestrzeń, do której mężczyzna nie przychodzi dlatego, że „musi”, ale dlatego, że czuje: mój głos jest tu potrzebny. Dlatego od początku zależało nam na formule dobrze zorganizowanej, elastycznej i możliwej do pogodzenia z normalnym życiem.
Próby będą odbywać się w Scenie Bojków Centrum Kultury Victoria w Gliwicach, przy ul. Parkowej 5. To miejsce jest ważne, bo daje projektowi realne zakorzenienie: nie mówimy o abstrakcyjnym pomyśle, tylko o konkretnych spotkaniach w konkretnym miejscu. Zespół poprowadzą Kamil Gojowy i Eryk Walda. Praca będzie miała charakter warsztatowo-chóralny: zaczniemy od głosu, oddechu, emisji, słuchania siebie nawzajem, budowania brzmienia i zaufania w grupie. Dopiero z tego ma wynikać efekt koncertowy.
Pierwszy cykl obejmuje sześć spotkań: 19.09, 31.10, 7.11, 21.11 i 19.12, zawsze w godzinach 10:30–12:30. Co ważne, nie ma obowiązku uczestnictwa w każdej próbie. Można przyjść wtedy, kiedy realnie się da i kiedy tego się potrzebuje. To nie jest przypadkowy zapis, tylko świadoma decyzja. Chcemy szanować życie rodzinne, zawodowe i osobiste uczestników, a jednocześnie dać im możliwość regularnego kontaktu ze śpiewem.
Repertuar będzie łączył atrakcyjne, międzynarodowe hity chóralne ze starannie wybranymi utworami o charakterze ludowym. Ten wybór dobrze pokazuje kierunek całego projektu: nie odcinamy się od śląskiego i ludowego źródła, ale nie chcemy też zamykać się w muzealnej opowieści. Szukamy męskiego brzmienia, które ma korzeń, a jednocześnie mówi współczesnym językiem.
Udział w jednej próbie kosztuje 35 zł od osoby — mniej więcej tyle, ile kawa i ciastko na mieście. Jednocześnie 1/6 przychodów z każdej próby będzie przeznaczana na cele statutowe Fundacji Chórtownia. Dzięki temu uczestnik nie tylko bierze udział w pracy chóralnej, ale też wspiera środowisko, które od lat integruje i promuje chóralistykę.
Zgłoszenia odbywają się przez formularz internetowy wskazany w ofercie. Wpłaty za próby należy kierować na konto Śląskiego Związku Chórów i Orkiestr, z tytułem: „Warsztaty – chór męski Gliwice”.
Najkrócej mówiąc: Śląski Chór Męski ma być nowoczesnym, elastycznym cyklem spotkań dla mężczyzn, którzy chcą śpiewać, ale potrzebują dobrej organizacji, życzliwej atmosfery i jasnego zaproszenia. Chcemy zbudować chór, który ma śląski korzeń, współczesną formę i bardzo prostą obietnicę: przyjdź, spróbuj, twój głos jest potrzebny.
Kamil Gojowy
- Pomysłodawca Śląskiego Chóru Męskiego
- Dyrygent, kompozytor, manager kultury
- COO Śląskiego Związku Chórów i Orkiestr
- Ambasador Fundacji Chórtownia
- Inicjator wpisu śpiewu kolektywnego na KLNDK
- Członek grupy eksperckiej „Głos młodych dla dziedzictwa” przy Radzie Europy