Stanisław Staszic – mężczyzna, który dał pracy godność

Stanisław Staszic był człowiekiem, który nie zatrzymał się na pięknych słowach o sprawiedliwości. Uczony, duchowny, reformator, człowiek oświecenia i społecznik, potrafił przełożyć idee na konkret: szkoły, gospodarkę, organizację pracy i pomoc ludziom, którzy żyli z własnych rąk.

W maju, miesiącu pracy, warto przypomnieć właśnie jego — mężczyznę, który rozumiał, że godność nie rodzi się z deklaracji, lecz z odpowiedzialności, edukacji, własności i wspólnoty. Staszic nie tylko mówił o lepszym świecie. On próbował go zbudować.

Chłopak z Piły, który chciał rozumieć świat

Stanisław Staszic przyszedł na świat w 1755 roku w Pile, w rodzinie mieszczańskiej. Nie startował z pozycji magnata ani człowieka urodzonego do wielkiej polityki. Jego ojciec Wawrzyniec Staszic, pełnił funkcję burmistrza Piły, więc młody Stanisław od początku widział z bliska, że wspólnota nie jest abstrakcją. Miastem trzeba zarządzać, sprawy trzeba załatwiać, a odpowiedzialność nie kończy się na własnym podwórku. 

Staszic nie wyrósł z romantycznego mitu o samotnym geniuszu, lecz z mieszczańskiego etosu: ucz się, pracuj, bądź użyteczny. Kształcił się w seminarium duchownym w Poznaniu. Już wtedy było widać, że ciągnie go nie do wygodnego życia, ale do wiedzy, do rozumienia świata — ludzi, państwa, przyrody, gospodarki. Z tej ciekawości narodzi się później człowiek, który będzie umiał połączyć myśl z czynem.

Uczony, ksiądz, obywatel — człowiek wielu narzędzi

Staszic nie kolekcjonował ról dla prestiżu, ale traktował je jak narzędzia. Był księdzem, ale nie zamknął się w zakrystii. Był uczonym, ale nie chciał wiedzy odklejonej od życia. Był publicystą, ale nie pisał po to, żeby błyszczeć stylem przy stoliku, tylko żeby poruszyć sprawy naprawdę ważne: edukację, prawo, państwo, gospodarkę i los ludzi, którzy własną pracą dźwigali kraj.

Po nauce w Poznaniu przyjął święcenia kapłańskie, a następnie wyjechał do Francji, gdzie studiował nauki przyrodnicze w Collège de France. Po powrocie do kraju w 1781 roku został wychowawcą synów Andrzeja Zamoyskiego. To doświadczenie było dla niego czymś więcej niż prywatną posadą nauczyciela. Wszedł w świat wielkiej debaty o naprawie Rzeczypospolitej, ale patrzył na nią nie jak salonowy komentator, tylko jak człowiek, który rozumiał, że państwo zaczyna się od dobrze wychowanego obywatela.

Z czasem Staszic stał się jednym z najważniejszych głosów polskiego oświecenia. Jego „Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego”, wydane anonimowo w 1787 roku, nie były zwykłą biografią dawnego kanclerza. To był tekst o tym, jak ratować państwo: przez edukację, sprawniejsze prawo, odpowiedzialną władzę i lepsze urządzenie wspólnego życia. Staszic nie szukał łatwych tematów. Brał się za te, od których zależała przyszłość. 

W jego życiu wiedza, wiara i obywatelskość nie musiały ze sobą walczyć. Przeciwnie — układały się w jeden kierunek: służbę. Staszic chciał rozumieć świat po to, żeby go naprawiać. Chciał znać przyrodę, gospodarkę i społeczeństwo, bo wiedział, że dobre intencje bez kompetencji często kończą się bezradnością. 

Praca organiczna, zanim stała się hasłem

Staszic działał tak, jakby rozumiał pracę organiczną jeszcze zanim stała się jednym z ważnych polskich haseł społecznych. Uważał, że kraj wzmacnia się nie tylko przez wielkie idee, ale przez edukację, naukę, przemysł, rolnictwo i sprawne instytucje. Interesowało go wszystko, co mogło realnie podnieść poziom życia ludzi i unowocześnić państwo.

Od 1808 roku był prezesem Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Wspierał rozwój nauki, ale traktował ją praktycznie — jako narzędzie służące gospodarce, edukacji i społeczeństwu. Szczególnie ważne było jego zaangażowanie w rozwój górnictwa, przemysłu i szkolnictwa technicznego.

W Królestwie Polskim pełnił funkcję dyrektora Wydziału Przemysłu i Kunsztów. Wspierał tworzenie instytucji potrzebnych gospodarce, między innymi Dyrekcji Górniczej oraz Szkoły Akademiczno-Górniczej w Kielcach. Dla Staszica praca nie była tylko wysiłkiem. Była drogą do samodzielności, rozwoju i odpowiedzialności za wspólnotę.

Hrubieszów: eksperyment, który wyprzedził epokę

Najpełniej widać Staszica nie w deklaracjach, lecz w … Hrubieszowie. W 1816 roku utworzył tam Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie, oparte na dobrach, które wcześniej nabył. Był to projekt wyjątkowy: nie chodziło o jednorazową pomoc, ale o trwałe urządzenie wspólnoty pracy, własności i wzajemnego wsparcia. 

W statucie Towarzystwa chłopi z ośmiu wsi zostali uwolnieni od pańszczyzny i otrzymali w użytkowanie wieczyste ziemię oraz zabudowania. Do wspólnego użytkowania przekazano im między innymi lasy, stawy, młyny i część pól. To nie była filantropia na pokaz. To była konkretna reforma społeczna: człowiek pracujący miał dostać nie litość, ale ziemię, odpowiedzialność i udział we wspólnym dobru. 

Towarzystwo miało też charakter samopomocowy. Jego członkowie byli zobowiązani do wzajemnego wspierania się, zwłaszcza w razie klęsk żywiołowych i nieszczęść. Wspólnota nie miała być luźnym hasłem, lecz praktyką: gdy jednemu wali się gospodarstwo, inni nie patrzą z boku. Pomagają, bo jutro sami mogą potrzebować pomocy.

Dlatego hrubieszowskie dzieło Staszica bywa uznawane za jedną z pierwszych organizacji przedspółdzielczych w Europie. Było odważne, bo wyprzedzało swój czas. W świecie, w którym chłop często był traktowany jak niewolnicza siła robocza, Staszic zobaczył w nim gospodarza, obywatela i współtwórcę wspólnoty.

Godność ludzi pracy zamiast pustych deklaracji

Staszic rozumiał, że trzeba stworzyć ludziom warunki, w których mogą zdobywać zawód, rozwijać umiejętności i pracować nie jako tania siła robocza, ale jako fachowcy potrzebni krajowi. Dlatego tak mocno angażował się w edukację. W latach 1807–1824 działał w instytucjach odpowiedzialnych za oświatę, współorganizował Uniwersytet Warszawski i Akademię Górniczą w Kielcach. 

Szczególne znaczenie miała Szkoła Akademiczno-Górnicza w Kielcach, powołana w 1816 roku. Była pierwszą polską szkoła górnicza, tworzoną po to, by kształcić ludzi zdolnych do pracy w górnictwie i przemyśle. Jako dyrektor generalny Wydziału Przemysłu i Kunsztów w latach 1816–1824 Staszic wspierał rozwój przemysłu, górnictwa i hutnictwa. Przygotował między innymi plan rozbudowy Staropolskiego Okręgu Przemysłowego. 

Stanisław Staszic zmarł 20 stycznia 1826 roku w Warszawie, a jego pogrzeb stał się wielką manifestacją wdzięczności i szacunku. Zgodnie z testamentem został pochowany na cmentarzu przy kościele księży kamedułów na warszawskich Bielanach. Majątek przeznaczył na cele społeczne, między innymi dom zarobkowy dla ubogich, szpital Dzieciątka Jezus oraz Instytut Głuchoniemych. Staszic nie budował pomników własnej próżności. Budował narzędzia, dzięki którym inni mogli żyć, uczyć się, pracować i stawać mocniej na własnych nogach. 

Podsumowanie

Stanisław Staszic zostawił po sobie życiorys człowieka, który myślał szeroko, ale działał konkretnie. Był uczonym, księdzem, publicystą, organizatorem nauki, współtwórcą Uniwersytetu Warszawskiego, człowiekiem zaangażowanym w rozwój przemysłu, górnictwa i szkolnictwa technicznego. W Hrubieszowie pokazał, że troska o ludzi pracy może oznaczać coś znacznie więcej niż dobre słowo: może oznaczać ziemię, samopomoc, edukację, instytucje i realną odpowiedzialność za wspólnotę.

Dla nas, ludzi XXI wieku, Staszic jest przypomnieniem, że czasem najważniejszą formą działania jest cierpliwe budowanie: szkoły, warsztatu, domu, firmy, stowarzyszenia, wspólnoty. To jest jego dziedzictwo: praca ma godność wtedy, gdy człowiek dostaje szansę, aby stać się gospodarzem własnego życia, a nie tylko wykonawcą cudzych poleceń.

Fot. Franciszek Sobolewski, Public domain, via Wikimedia Commons


Zobacz także

Pomóż zmienić świat na lepsze

Przyłącz się