W ostatnich dniach Ministerstwo Sprawiedliwości przeprowadziło konferencję prasową, w czasie której ogłoszono podstawy nowelizacji prawa rodzinnego.
Podstawowe założenia legislacji są następujące:
- postawienie potrzeb i dobra dziecka w centrum,
- wprowadzenie pieczy współdzielonej jako domyślnej formy sprawowania opieki nad dzieckiem po rozstaniu,
- walka z alienacją rodzicielską (chociaż słowo „alienacja” ani razu nie padło),
- uproszczenie i ustandaryzowanie alimentów,
- usunięcie kluczowej przyczyny konfliktu okołorozwodowego – instytucji winy wyłącznej.
Na poziomie deklarowanych celów – nowa legislacja byłaby godna poparcia.
Diabeł jednak tkwi w szczegółach – a kiedy się w nie zagłębimy, to odnosi się wrażenie, że – mimo dobrych intencji – legislacja nie tylko nie zrealizuje deklarowanych celów, ale wręcz może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.
Piecza współdzielona z przeszkodami
Ministerstwo chce wprowadzenia pieczy współdzielonej. To bardzo ważny krok naprzód. Polskie prawo i konwencje międzynarodowe chronią prawo dziecka do obojga rodziców. Dziś jest szansa, aby tę deklarację napełnić treścią i dobrze, że Ministerstwo podjęło ten trud.
Jednak droga do jej orzeczenia przypomina tor przeszkód – przeszkód, które mogą być ustawiane przez stronę postępowania, które do pieczy współdzielonej nie chcą dopuścić.
- Jeśli jeden z rodziców eskaluje konflikt – nie można orzec pieczy współdzielonej.
- Jeśli jeden z rodziców wyprowadzi się do innego miasta – nie można orzec pieczy współdzielonej.
- Jeśli którykolwiek z rodziców zostanie oskarżony o przemoc (nawet bez uprawdopodobnienia) – nie można orzec pieczy współdzielonej.
W naszej ocenie – taka konstrukcja nie tylko nie ułatwi orzekania pieczy współdzielonej,
…ale odbierze sędziom możliwości, które mają już dzisiaj. Dzisiaj bowiem sąd może w sposób niezawisły rozpoznać choćby to, który z rodziców sztucznie eskaluje konflikt. Sąd może też ocenić wiarygodność przesłanek do procedury Niebieskiej Karty. Po nowelizacji – prawdopodobnie możliwość tę utraci, wystarczy samo oskarżenie.
Jest to tym bardziej niebezpieczne, że zgodnie z analizą Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości zarzuty przemocy pojawiają się w 24,2% badanych postępowań. Jednocześnie raport wskazuje, że w 55,6% analizowanych przypadków miały one charakter instrumentalny, natomiast jedynie 5,6% zostało zakwalifikowanych jako zarzuty o charakterze faktycznym (str. 74–75 raportu).
Projekt ustawy pieczy współdzielonej jest znany i był już przez nas konsultowany. Nasze stanowisko można znaleźć tutaj, zaś uwagi do projektu tutaj.
Alimenty natychmiastowe – kto pierwszy ten lepszy
Ministerstwo chce wprowadzić alimenty natychmiastowe. Wniosek ma być składany elektronicznie, a decyzję postanowienie będzie mógł wydać nie tylko sędzia, ale też referendarz sądowy.
I znowu – idea jest szczytna, zabezpieczenie potrzeb dziecka. Niealimentacja to przemoc ekonomiczna wobec dziecka – tak jak alienacja to przemoc psychiczna.
Niestety, dotychczasowe informacje dotyczące projektu prowadzą do wniosku, że kwestia faktycznej opieki nad dzieckiem nie zostanie należycie zbadana przed wydaniem rozstrzygnięcia alimentacyjnego. Może to niestety prowadzić do „wyścigów alimentacyjnych” – kto pierwszy ten lepszy.
Więcej na ten temat piszemy tutaj:
Walka z alienacją rodzicielską – komplikacja zamiast uproszczenia
Ministerstwo starannie unikało używania tego niepopularnego określenia – wszyscy jednak wiemy o co chodzi. Alienacja rodzicielska w Polsce ma się dobrze między innymi dlatego, że przeciążone wydziały rodzinne nie są w stanie obsłużyć pozwów – najpierw o zagrożenie karą, a następnie o ukaranie – w sensownym czasie. Czas ten różni się w zależności od sądu i wydziału, ale znamy sytuacje, gdzie czteroletnie dziecko alienowane od jednego z rodziców musi czekać dwa lata aż się przemielą tryby wymiaru sprawiedliwości. Dwa lata – czyli pół dotychczasowego życia.
W trakcie konferencji prasowej usłyszeliśmy o tym, że będzie osobne „postępowanie wykonawcze”, że system zakłada „współpracę sieci instytucji zdolnych do realnego działania”, oraz, że głównym organem wykonawczym będzie kurator sądowy. Kuratorzy sądowi otrzymają nowe uprawnienia – to znaczy będą mogli rozmawiać z dzieckiem bez obecności rodzica, wchodzić do pomieszczeń, a także „zapoznawać się z dokumentami” i „zadawać pytania” – a wszystko to po to, aby sąd otrzymał „jeszcze więcej informacji”.
I znowu, to może być dobry pomysł, bo dzisiaj alienacja rodzicielska pozostaje praktycznie bezkarna, a kuratorzy sądowi mają związane ręce. Jeśli rodzic chce odciąć dziecko od drugiego rodzica – może zrobić to skutecznie, nawet wbrew wyrokom sądowym. Polska musiała już zapłacić odszkodowanie alienowanej matce, którą ojciec skutecznie odciął od ich syna. Sądy wydawały wyroki, on nic sobie z nich nie robił, wreszcie sąd orzekł „rozpad więzi”. Piszemy o tym więcej tutaj.
Pewną nadzieję budzi stwierdzenie, że katalog kar za alienowanie dziecka zostanie rozszerzony i będzie obejmował – poza grzywną – również kary ograniczenia i pozbawienia wolności. Teoria mówi że to nie tylko wysokość, a nieuchronność kary zniechęca do popełniania czynów zabronionych – za groźbą musi więc iść sprawna egzekucja.
Aby w pełni ocenić tę legislację – należałoby zapoznać się z konkretnymi zapisami projektu – na podstawie informacji jedynie z konferencji prasowej trudno wyrokować jednoznacznie. Cierpliwie poczekamy na projekty ustaw.
Proponujemy zdefiniowanie alienacji rodzicielskiej i wpisanie wprost do kodeksu karnego tam gdzie jej miejsce – czyli do artykułu 207 (znęcanie), a także rozszerzenie kodeksu wykroczeń i umożliwienie nakładania mandatów karnych przez policję.
Jeśli dziecko jest izolowane od rodzica, to należy działać błyskawicznie. Tutaj potrzebny jest patrol policji, który przyjedzie w ciągu godziny, a nie „sieć instytucji” i „zapoznawanie się z dokumentami”. Mamy nadzieję, że zobaczymy te zapisy w projekcie ustawy.
Więcej na temat tego zagadnienia pisaliśmy komentując projekt ustawy o przeciwdziałaniu alienacji rodzicielskiej autorstwa Konfederacji.
Likwidacja instytucji winy wyłącznej – ale jednocześnie alimenty na byłego małżonka
Ministerstwo trafnie zdiagnozowało, że instytucja winy wyłącznej w postępowaniach rozwodowych jest źródłem ogromnego konfliktu oraz powodem ich przewlekłości. Jedno i drugie ma dewastujący wpływ nie tylko na rozstających się małżonków, ale przede wszystkim na dziecko.
Likwidacja instytucji winy wyłącznej jest posunięciem słusznym i ten pomysł w pełni popieramy.
Pamiętajmy jednak, że jednym z powodów dla których niektórzy rozstający się małżonkowie walczą o orzeczenie winy wyłącznej jest możliwość uzyskania alimentów na drugiego małżonka. Co prawda alimenty takie są orzekane dość rzadko (dotyczy to około 3% postępowań), to jednak sama perspektywa alimentów na drugiego małżonka wystarcza, aby rozstanie zamieniło się w walkę, która rykoszetem uderza w dziecko i jego dobro.
I tutaj jest haczyk w nowej legislacji. Otóż, co prawda Ministerstwo Sprawiedliwości likwiduje instytucję winy wyłącznej, ale jednocześnie mówi, że teraz alimentów na drugiego małżonka będzie można dochodzić zawsze, w każdym przypadku.
Czy wobec tego zmiana legislacji spowoduje zmniejszenie natężenia konfliktu, czy być może będzie miała efekt odwrotny do zamierzonego?
Wolelibyśmy tego nie sprawdzać. Nie kwestionując faktu, że alimenty na byłego małżonka mogą w niektórych przypadkach być zasadne – postulujemy ich ucywilizowanie.
Podsumowanie
Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn całym sercem popiera deklarowane cele, które przyświecają nowej legislacji. Deklarujemy gotowość do konsultacji nowych zapisów i chcemy wierzyć, że w toku procesu legislacyjnego ewentualne wady nowelizacji zostaną usunięte.
Oferujemy Ministerstwu pomoc naszych ekspertów w nadaniu kształtu ostatecznej legislacji.
Jeszcze raz – zmiany, które wzmocnią pozycję dziecka w przypadku rozstania i utrudnią traktowanie go jako waluty i broni.
Skoro już to robimy, zróbmy to razem i dobrze.