Rezolucja jako wstęp do strategii
Co pięć lat Komisja Europejska ogłasza „Strategię równości płci Unii Europejskiej”. Parlament Europejski w zeszłym tygodniu przyjął rezolucję, w której komunikuje Komisji, co chciałby w tej strategii zobaczyć. Gdyby ktoś chciał napisać parodię polityk równościowych, trudno byłoby to zrobić lepiej. Dla niedowiarków podajemy punkty i artykuły, w których pojawiają się konkretne cytaty.
Najpierw niespodzianka. Już w uzasadniającym wstępie Parlament wspomina o prawach mężczyzn! Niestety w tym samym punkcie, w którym wymienia „partie skrajnie prawicowe oraz antydemokratyczne i faszystowskie ideologie” i inne zagrożenia (punkt D).
Jest też o tym, że mężczyzn jest za mało w zawodach opiekuńczych i edukacja jest kluczowa dla równości płci (w punkcie P – dopiero później dowiadujemy się, co w związku z tym).
Z której strony nie spojrzeć, zawsze kobiety mają gorzej
Kto na nich najbardziej traci na wojnach? Kobiety oczywiście. „Konflikty zbrojne mają nieproporcjonalny wpływ na kobiety i dziewczęta, w tym z powodu wzrostu stosowania przemocy ze względu na płeć jako narzędzia wojny, oraz doprowadzają do ogólnego osłabienia praw kobiet, co ma szkodliwe konsekwencje dla pełnego korzystania z praw człowieka przysługujących kobietom i dziewczętom na całym świecie” (punkt Z).
Jest też o migracjach ze wsi do miast. Kto jest „pozostawiony w tyle”, gdy kobiety wyjeżdżają? Również kobiety: „na obszarach wiejskich, w tym w regionach najbardziej oddalonych, dochodzi do depopulacji, a częściej opuszczają je osoby młode, zwłaszcza dziewczęta i kobiety, co osłabia prawo tych osób do pozostania na tych obszarach”; „potrzebne jest podejście ukierunkowane i intersekcjonalne, aby rozwiązać problem utrzymujących się nierówności płci, w szczególności w wymienionych wyżej regionach, oraz dopilnować, by kobiety i dziewczęta nie zostały pozostawione w tyle przy wdrażaniu strategii na rzecz równouprawnienia płci” (punkt AB).
Zdrowie jest ważne, chyba że męskie, to jednak nie
Osobny rozdział poświęcono „kompleksowej opiece zdrowotnej uwzględniającej aspekt płci„. Parlament „wzywa Komisję do zapewnienia powszechnego dostępu do wysokiej jakości opieki zdrowotnej uwzględniającej aspekt płci, skoncentrowanej na pacjencie, ukierunkowanej na wyniki i spełniającej najwyższe standardy…”. W tym momencie można by pomyśleć, że zaraz przeczytamy o krótszym życiu mężczyzn albo o tym, że mężczyźni rzadziej korzystają z badań profilaktycznych. Czytamy więcej dalej: „…kobietom i dziewczętom w całej ich różnorodności, w szczególności grupom doświadczającym dyskryminacji krzyżowej, w tym osobom z niepełnosprawnościami i osobom wywodzącym się ze środowisk defaworyzowanych pod względem społeczno-ekonomicznym, ofiarom przemocy ze względu na płeć, osobom urasowionym oraz osobom należącym do mniejszości, w tym etnicznych, migrantom, osobom starszym, osobom LGBTIQ+, zwłaszcza kobietom interseksualnym, osobom transpłciowym i niebinarnym, kobietom z obszarów wiejskich i oddalonych oraz regionów najbardziej oddalonych” (punkt 16). Szkoda, że tak zdefiniowano grupy wymagające wsparcia, bo Parlament we wstępie zdawał się dostrzec, że „mężczyźni rzadziej szukają pomocy medycznej i często nie zgłaszają oznak choroby, ponieważ są mniej świadomi objawów lub mają tendencję do ich bagatelizowania” (punkt N). Widocznie wystarczy, że zaczną szukać pomocy i przestaną bagatelizować.
Oczywiście trzeba zwrócić uwagę na choroby związane z płcią, więc Parlament wzywa do: „zwrócenia szczególnej uwagi na choroby, które w nieproporcjonalnym stopniu dotykają kobiety” (punkt 17).
W tym samym punkcie czytamy też o nierównowadze płci w zawodach medycznych! Parlament wzywa Komisję do: „zachęcania większej liczby kobiet do podejmowania kariery w zawodach medycznych”. (punkt 17)
Nie można zapominać o zdrowiu psychicznym. Parlament wzywa Komisję, aby „zajęła się utrzymującymi się wyzwaniami w zakresie zdrowia psychicznego, przed którymi stoją kobiety i dziewczęta oraz grupy zmarginalizowane” (punkt 19).
Czy już napisaliśmy o tym, że trzeba zająć się nierównym dostępem do opieki zdrowotnej? Może tak, ale w jeszcze jednym punkcie „wzywa Komisję, aby zajęła się na szczeblu UE lukami, nierównościami i przeszkodami w dostępie do opieki zdrowotnej dla kobiet w całej ich różnorodności, w tym kobiet ze słabszych grup społecznych” (punkt 20).
Na pewno powiedzieliśmy? Na wszelki wypadek jeszcze raz Parlament „wzywa Komisję do opracowania kompleksowej strategii UE, aby zaspokoić bardzo szczegółowe potrzeby zdrowotne kobiet na każdym etapie życia, oraz do zajęcia się czynnikami mającymi wpływ na zdrowie kobiet i dziewcząt, również przez włączenie zdrowia do europejskiego semestru” (punkt 22).
Niektóre grupy nie korzystają z profilaktyki tak często, jak by mogły. Dlatego Parlament „wzywa Komisję do wspierania systemów opieki zdrowotnej w opracowywaniu, wdrażaniu i ocenie strategii zapobiegania chorobom uwzględniających aspekt płci, ponieważ profilaktyka może poprawić jakość życia kobiet i dziewcząt; w związku z tym wzywa Komisję do wprowadzenia środków mających na celu wzmocnienie profilaktyki i podnoszenie świadomości na temat prawa do dostępu do usług opieki zdrowotnej” (punkt 25).
Punkt 26 dodatkowo mówi o aspekcie regionalnym i dostępności usług na terenach wiejskich – wzywa do tworzenia punktów mobilnych i uwzględniania „aspektu płci”. Załóżmy więc, że potencjalnie i przy dobrej woli można to potraktować jako podkładkę do androbusów, chociaż sąsiadujące artykuły raczej do tego nie zachęcają.
Wiecie co jeszcze można zrobić w ramach działań prozdrowotnych? Zająć się „szerszym kontekstem rosnącego sprzeciwu młodych mężczyzn wobec młodych kobiet i feminizmu” (punkt 28).
Jak powstają dzieci? Można odnieść wrażenie, że przez partenogenezę, bo Parlament „uznaje, że płodność jest jednym z kluczowych aspektów zdrowia kobiet”, ale nie mówi wprost o płodności mężczyzn (punkt 33). Oddajmy jednak sprawiedliwość – we wstępie zauważał, że takie podejście jest szkodliwe. Oczywiście dla kobiet: „mając na uwadze, że zdrowie i prawa seksualne i reprodukcyjne mają zasadnicze znaczenie dla jakości życia i upodmiotowienia jednostek oraz obejmują dostęp do (…) leczenia niepłodności (…) oraz że tradycyjnie postrzega się je jako kwestie kobiece, co hamuje postępy w tym zakresie i utrwala różnice w traktowaniu kobiet i mężczyzn; mając na uwadze, że aktywne zaangażowanie mężczyzn w zdrowie i prawa seksualne i reprodukcyjne może pomóc w kwestionowaniu szkodliwych norm płciowych, propagowaniu wspólnej odpowiedzialności w planowaniu rodziny oraz wspieraniu praw i dobrostanu kobiet” (punkt H).
Również zmiany klimatu i środowiska mają różne skutki dla kobiet i mężczyzn, na przykład zdrowotne. Dlatego Parlament „podkreśla szkodliwy wpływ degradacji środowiska na zdrowie kobiet i dziewcząt, a zwłaszcza wpływ związków per- i polifluoroalkilowych (PFAS)”. Dotychczas czytaliśmy w źródłach naukowych, że PFAS szkodzi na męską płodność i przyczynia się do raka jąder. Można nawet znaleźć badanie pokazujące, że PFAS bardziej wpływa na umieralność mężczyzn. Ale kto by się tym przejmował? (punkt 63)
Wiek emerytalny i wykluczenie bezdomności
Jest wzmianka o wieku emerytalnym. Parlament zachęca, „by państwa członkowskie uwzględniały aspekt płci przy reformie systemów emerytalnych i dostosowywaniu wieku emerytalnego i wzięły pod uwagę różnice między modelami pracy kobiet i mężczyzn, łącznie ze wszystkimi praktykami dotyczącymi nieodpłatnego zatrudnienia, uwzględniając większe ryzyko dyskryminacji krzyżowej kobiet na rynku pracy” (punkt 40). Wprost sformułowany jest apel o „zniwelowanie luki emerytalnej” (punkt 41), jednak z dotychczasowych dokumentów unijnych wynika, że chodzi o równość miesięcznych wypłat, a niekoniecznie równość wieku emerytalnego.
Parlament zauważa też płciowe aspekty wykluczenia społecznego i bezdomności! Jest oczywiste, kogo trzeba przed nimi chronić.
Parlament „przypomina, że nierówność w mieszkalnictwie powoduje, że wiele kobiet żyje w niegodnej, niebezpiecznej sytuacji oraz jest zagrożonych bezdomnością i przemocą” (punkt 48).
Edukacja, praca i ojcostwo
Nierównościom w edukacji poświęcono siedem punktów pod tytułem: „Prawa kobiet i równość płci w kształceniu, szkoleniu i środowisku cyfrowym”. Nie może być żadnych wątpliwości, kogo trzeba wspierać w edukacji. Parlament „podkreśla, że istotne jest zapewnienie dziewczętom dostępu do wysokiej jakości edukacji, co jest warunkiem wstępnym równości płci, wzmocnienia pozycji kobiet i umożliwienia im pełnego korzystania z przysługujących im praw; wzywa Komisję, aby zapewniła dostęp uwzględniający aspekt płci i wiek do wszystkich poziomów kształcenia i szkolenia propagujących równość płci oraz likwidujących stereotypy związane z płcią i szkodliwe normy społeczne, a w szczególności by wspierała najbardziej narażone kobiety, dziewczęta i osoby doświadczające dyskryminacji krzyżowej w ich drodze edukacyjnej; wzywa Komisję do zadbania o to, by w ramach „unii umiejętności” uwzględniano nierównowagę płci z myślą o wzmocnieniu pozycji wszystkich osób w całej UE” (pkt. 49)
No i jest jedna jaskółeczka. Tutaj robimy przerwę i chwalimy zupełnie serio.
W punkcie 52 jest jedno wtrącenie, półtorej linijki w 21-wersowym akapicie: Parlament „zauważa, że należy również zachęcać chłopców do kariery w sektorze EHW (edukacja, zdrowie i opieka społeczna)”!
Ale nie zapominajmy przekazu z wcześniejszego punktu, że to dziewczęta trzeba zachęcać do zawodów medycznych.
Parlament dostrzega też nierówności w bezpieczeństwie pracy i „wzywa Komisję do zwiększenia inwestycji w celu poprawy warunków pracy oraz zdrowia i bezpieczeństwa w sektorze opieki, w którym większość pracowników stanowią kobiety” (punkt 57).
Punkty 59 i 61 mówią wprost: Parlament „wzywa do zdecydowanego propagowania urlopu ojcowskiego„. Dlaczego? Bo „obowiązki opiekuńcze nie mogą stanowić bariery dla rozwoju kariery kobiet”. Wiele punktów dotyczy ograniczeń kobiet w karierze. Nie ma za to nic o ograniczeniach ojców w korzystaniu z tych urlopów – na przykład w formach zatrudnienia, które utrudniają przejście na urlop.
Pisaliśmy już, że wojna najbardziej szkodzi kobietom? Parlament „wzywa Komisję i państwa członkowskie do nasilenia rekrutacji, zatrzymywania i awansowania kobiet w krajowych siłach zbrojnych i misjach cywilnych” i do przygotowania kontynuacji pięcioletniego „planu działania na rzecz kobiet, pokoju i bezpieczeństwa” (punkt 64).
Ale skąd ten bunt?
I nie zapominajmy, że z równością jest coraz gorzej i kompletnie nie wiadomo, dlaczego ludzie nie lubią równościowych pomysłów. Postępuje „ciągła erozja demokracji, praw kobiet i równości płci”. Dlatego osobny rozdział dotyczy „ochrony (…) organizacji działających na rzecz praw kobiet oraz przeciwdziałanie ruchom antygenderowym”. Parlament „wzywa Komisję, aby przeprowadziła szczegółowe badania nad ruchami antygenderowymi w celu uzyskania głębszego wglądu w ich obecne działania i strategie finansowania” (pkt. 71).
Parlament „z wielkim zaniepokojeniem zauważa rozwój „manosfery”„.
Dlatego wzywa Komisję, żeby „ukarała bardzo duże platformy internetowe, które nie wywiązują się ze spoczywających na nich zobowiązaniach dotyczących usuwania szkodliwych treści”. Komisja powinna opracować „środki reagowania na rosnącą popularność wartości mizoginistycznych i skrajnie prawicowych wśród chłopców i młodych mężczyzn w odniesieniu do równości płci i praw kobiet oraz środki przeciwdziałania im”. I żeby zbadać „rosnącą rozbieżność w postawach młodych mężczyzn i młodych kobiet wobec równości płci” (punkt 72).
Dla realizacji wszystkich tych celów potrzebne jest oczywiście zaangażowanie i finansowanie organizacji pozarządowych. Dlatego Parlament „wzywa Komisję, aby zapewniła zrównoważone i dostępne finansowanie dla organizacji działających na rzecz praw kobiet” (punkt 74).
Mówiliśmy, że trzeba zbadać, jak są finansowane ruchy antygenderowe? W międzyczasie już się dowiedzieliśmy: Parlament „ostrzega, że znaczna część środków finansowych przeznaczanych na rozwój ruchów antygenderowych w całej UE pochodzi od podmiotów zagranicznych” (punkt 75).
Pisaliśmy już, że szczególne nierówności pojawiają się na obszarach wiejskich? Chyba tak, ale powtórzmy, że Parlament „wzywa Komisję, aby opracowała i wdrożyła podprogramy i działania poświęcone kobietom na obszarach wiejskich” (punkt 81).
No i nie zapominajmy o uwzględnianiu wszystkich perspektyw obywateli. Parlament „wzywa Komisję, aby aktywnie konsultowała się z kobietami i dziewczętami w całej ich różnorodności oraz by angażowała je” (punkt 85).
Unia mówi o mężczyznach jako o przedmiotach, a nie o obywatelach
Słowo „chłopcy” pojawia się w tym dokumencie dwukrotnie: w kontekście zachęcania do zawodów związanych z edukacją, zdrowiem i opieką oraz w kontekście skrajnej prawicy. Ojcowie pojawiają się tylko w dwóch punktach przytoczonych wyżej – w kontekście potrzeby oceny, czy urlopy ojcowskie działają. Dużo miejsca poświęcono dramatycznym skutkom macierzyństwa dla kobiet, ale nie ma nic o tym, czy ojcom jest łatwo wziąć urlopy albo jakie skutki dla nich ma przejmowanie zadań opiekuńczych.
Nie ma nic o długości życia, nierównowagach płci w unijnych programach wymiany międzynarodowej (Erasmus+ czy DiscoverEU), samobójstwach, wypadaniu z edukacji ani obowiązkach wojskowych.
Podkreślmy jeszcze raz: Parlament zaznacza, że „konflikty zbrojne mają nieproporcjonalny wpływ na kobiety i dziewczęta”. Wzywa do zapewnienia powszechnego dostępu do wysokiej jakości opieki zdrowotnej kobietom i dziewczętom, upowszechnienia profilaktyki wśród kobiet i dziewcząt, zapewnienie dziewczętom dostępu do wysokiej jakości edukacji, zachęcania dziewcząt do podejmowania zawodów medycznych. Na koniec wzywa do konsultacji z kobietami i dziewczętami.
Dlatego sami musimy zadbać o to, żeby nasz głos był słyszalny. Europosłowie i Komisja Europejska muszą usłyszeć o drugiej stronie nierówności płci. Strategia równości płci wpływa na to, jak wydawane są fundusze europejskie. Czy przez kolejne pięć lat znowu samorządy będą przyznawać dodatkowy punkt w rekrutacji dziewczynkom, czy może zorganizują programy przeciwdziałające wypadaniu chłopców z edukacji. Czy wspierane będą tylko dziewczęta w STEM, czy również wyjazdy 18-letnich chłopców z DiscoverEU. Czy „aspekt płci” w zdrowiu będzie oznaczał tylko zdrowie reprodukcyjne i nowotwory żeńskie, czy również przedwczesne zgony mężczyzn, ich płodność i szczególnie dotykające ich choroby. Parlament Europejski pokazał, że bez presji się nie obejdzie.