W słusznie minionych czasach ZSRR, krążyły żarty z komunizmu, które zaczynały się od słów: „Radio Erewań nadaje” a dalej szło na przykład:
„Słuchacze pytają:
– Czy to prawda, że w Moskwie, na Placu Czerwonym, rozdają samochody?
Radio Erewań odpowiada:
– W zasadzie tak, ale nie w Moskwie, tylko w Leningradzie.
Nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach Dworca Warszawskiego.
Nie samochody, tylko rowery.
I nie rozdają, tylko kradną.”
Jakkolwiek epoka ZSRR już minęła, to jednak duch Radia Erewań od czasu do czasu wraca z zaświatów i nawiedza czasy bieżące. W ubiegłym roku duch ten nawiedził Ministerstwo Sprawiedliwości, które we wpisie zatytułowanym „Dobro dziecka priorytetem w orzecznictwie rodzinnym” ogłosiło, że „Sądy rodzinne są bezstronne”
Dokument o objętości 2-3 arkuszy maszynopisu (plus trzy wykresy) opowiadają historię, którą można streścić w kilku słowach: „Sądy rodzinne nie są stronnicze – to ojcowie nie chcą zajmować się dziećmi.”
Teza ministerstwa jest nie do obrony
Analiza dokumentu wskazuje na cztery poważne błędy wzmiankowanej publikacji:
- Ministerstwo do poparcia swoich tez powołuje się na niewłaściwy wskaźnik.
- Rzeczywiste znaczenie tego wskaźnika jest inne niż sugerowane.
- Do analizy wskaźnika wzięto złe dane…
- …i na koniec źle je policzono.
Niewłaściwy wskaźnik
Ministerstwo w swoim dokumencie – jako dowód na rzekomą bezstronność sędziów w wydziałach rodzinnych – podaje liczbę wniosków o powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej. Problem w tym, że to nie jest ten wskaźnik, który jest istotny. A w każdym razie – nie w taki sposób, w jaki Ministerstwo Sprawiedliwości sugeruje.
Zacznijmy od początku.
Kiedy rodzi się dziecko, to jego rodzice w naturalny sposób posiadają pełnię władzy rodzicielskiej. Nikt im jej nie musi powierzać.
Załóżmy teraz, że rodzice postanawiają się rozstać (dla uproszczenia załóżmy, że się rozwodzą). W chwili, kiedy do sądu wpływa pozew rozwodowy rodzice mają co do zasady pełnię władzy rodzicielskiej, a sąd może tę władzę rodzicom pozostawić, ograniczyć ją albo ich jej pozbawić.
Jednocześnie sąd orzeka o tym, gdzie dziecko będzie mieszkało.
Sąd często ustala, że miejscem zamieszkania dziecka jest każdorazowo miejsce zamieszkania matki – ojciec zaś dostaje pakiet „kontakty + alimenty”. Płaci określoną kwotę raz w miesiącu i może widywać swoje dziecko np. w co drugi weekend.
Najczęściej mamy też do czynienia z sytuacją, w której obydwoje rodzice mają pełnię władzy rodzicielskiej. Praktyka pokazuje jednak, że ta pełnia władzy rodzicielskiej jest czysto teoretyczna, ponieważ ten rodzic, z którym mieszka dziecko, może w praktyce robić co mu się podoba, drugi zaś nie ma nic do powiedzenia.
Sama władza rodzicielska to nie wszystko – faktyczna sytuacja dzieci zależy od ich miejsca zamieszkania.
Aby więc wnioskować, jaka jest faktyczna sytuacja dzieci (i ocenić bezstronność sądów) należałoby zbadać zupełnie inne wskaźniki – te dotyczące wniosków o ustalenie miejsca zamieszkania dzieci – oraz przeanalizować postanowienia sądów w tym zakresie.
Takich danych ministerstwo jednak nigdzie nie podaje – a wręcz twierdzi, że nie widzi potrzeby ich gromadzenia.
Kiedy pytamy o te dane, to Ministerstwo Sprawiedliwości informuje nas, że “resort nie gromadzi danych dotyczących orzeczeń sądów w zakresie miejsca zamieszkania dziecka”.
Jednocześnie złożona przez nas w lutym 2025 roku „Petycja o rozszerzenie sprawozdań statystycznych sądów powszechnych o informację w zakresie określenia przez sąd miejsca zamieszkania dziecka przy matce lub ojcu” – została przez Ministerstwo Sprawiedliwości odrzucona.
Resort nie gromadzi danych dotyczących orzeczeń sądów w zakresie miejsca zamieszkania dziecka.
Tymczasem – to właśnie te dane są najważniejsze do oceny, czy sądy są stronnicze, czy też nie – gdyż orzeczenie o miejscu zamieszkania dziecka jest najistotniejszą kwestią, od której zależą kolejne sprawy związane z dzieckiem.

Danych na temat miejsca zamieszkania dziecka na dzień dzisiejszy nie sposób wydobyć – możemy jednak pośrednio wnioskować o tym, jak wyglądają proporcje miejsca zamieszkania na podstawie innych danych. Zachęcamy do lektury artykułu w którym analizujemy kwestię powierzenia wykonywania władzy rodzicielskiej: „Kto bierze dzieci?”

Powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej – nie jest tym, czym się wydaje
Czytając dokument ministerstwa, oraz słuchając głosów dziennikarzy czy polityków, można odnieść wrażenie, że skoro ojcowie nie składają wniosków o powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej – to widocznie nie chcą zajmować się dziećmi. Tyle, że to manipulacja.
Ani ojcowie, ani też matki nie muszą składać wniosków o władzę rodzicielską, gdyż tak jak wyżej sobie powiedzieliśmy, posiadają ją z mocy prawa. O co zatem chodzi? Co to za wnioski?
Wbrew swojej nazwie, wniosek o powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej – to jest de facto wniosek o ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej drugiego rodzica (albo wniosek o jej przywrócenie).
Tak zwany „wniosek o powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej” – to wniosek o ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej drugiego rodzica.
To bardzo ważny wskaźnik, jednak kiedy zrozumiemy, co oznacza – dochodzimy do zupełnie innego wniosku, niż ten który podają autorzy dokumentu.
Nieprawdą jest, że ojcowie nie chcą dzieci. To matki dążą do ograniczenia władzy rodzicielskiej ojcom – kilkukrotnie częściej niż odwrotnie.

Ministerstwo bierze dziwne dane o wnioskach…
Wyjaśniliśmy już sobie, że ministerstwo przyjmuje do obrony swoich tez niewłaściwy wskaźnik, oraz ustaliliśmy, co ten wskaźnik tak naprawdę oznacza.
To jednak nie koniec niespodzianek związanych z publikacją ministerstwa. Okazuje się, że te dane które ministerstwo przywołuje są sprzeczne z innymi danymi, które publikuje to samo ministerstwo.
Ministerstwo w swoim dokumencie twierdzi, że zebrało dane z sądów okręgowych (cyt. „dane z sądów okręgowych I instancji dotyczące spraw o rozwód i separację w latach 2019-2024”).
Z danych publikowanych przez ministerstwo, miałoby wynikać jakoby w latach 2019-2024 ojcowie mieli składać rocznie pomiędzy 2519 a 3991 wniosków o powierzenie władzy rodzicielskiej, podczas gdy matki miały składać pomiędzy 8829 a 11639 takich wniosków.
Te dane są… dziwne. Weźmy dla przykładu rok 2024.
Według opracowania wieloletniego publikowanego co roku przez ministerstwo sprawiedliwości – w roku 2024 wpłynęło do pierwszej instancji 82 777 pozwów o rozwód oraz 1573 pozwów o separację. Daje nam to łącznie 84 350 nowych spraw.
W tym samym roku, sądy orzekły o powierzeniu wykonywania władzy rodzicielskiej w 33 144 sprawach. Z jakiegoś jednak powodu, ministerstwo podaje liczbę 13 172 wniosków (9181 wniosków matek oraz 3991 wniosków ojców).
Skąd ta rozbieżność? Aby to ustalić – zapytaliśmy ministerstwo o źródło danych wziętych do tych kolorowych wykresów. Niestety – w odpowiedzi dostaliśmy te same dane, co na wykresach (tyle, że w tabelce) – więc nadal nie wiemy.
Porównajmy te dane w tabelach – po lewej mamy dane które ministerstwo opublikowało w swoim artykule, po prawej mamy dane, które to samo ministerstwo opublikowało w ramach opracowań wieloletnich.

Jak widać z powyższego zestawienia – gdyby te dane były prawidłowe, to oznaczałoby, że sądy rozpoznają około 2,5 raza więcej wniosków niż jest składane. Uprzedzając ewentualne pytanie – liczba dzieci raczej nie jest źródłem tej niezgodności. Większość rozwodzących się par ma jedno dziecko (54%), zaś troje lub więcej dzieci ma jedynie 6% par (źródło).
…i jeszcze dziwniejsze dane o rozstrzygnięciach
Ministerstwo twierdzi w swojej publikacji, jakoby wnioski ojców i matek miałyby być rozstrzygane z podobnym skutkiem – a wręcz korzystniej dla ojców.
Weźmy znowu rok 2024 jako przykład.
Wg ministerstwa ojcowie mieli jakoby złożyć 3 991 wniosków o powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej, natomiast matki miały jakoby złożyć 9 181 takich wniosków. Sądy miały przychylić się do 95% wniosków ojców (co dawałoby 3791 korzystnych dla ojców postanowień) oraz 85,8% wniosków matek (co dawałoby 7877 korzystnych dla matek postanowień).
Liczby te nie pasują do innych danych które publikuje Ministerstwo Sprawiedliwości.

Liczba po lewej została wyliczona na podstawie wykresów podanych przez ministerstwo w cytowanej publikacji (liczba wniosków ojców * odsetek rozstrzygnięć pozytywnych). Liczba po prawej – to suma postanowień sądów w rozwodach i separacjach.

Propaganda kontra matematyka
Już zupełnie na marginesie – dostrzegamy też niezgodność pomiędzy dwoma wykresami z tej samej publikacji. Warto zwrócić uwagę na tę niezgodność, ponieważ dodatkowo uzasadnia ona wątpliwości co do rzetelności wzmiankowanego opracowania. Proszę zwrócić uwagę na poniższe wykresy (obydwa z tego samego artykułu ministerstwa).
- Wykres po lewej – prezentuje liczbę wniosków o powierzenie władzy rodzicielskiej.
- Wykres po prawej – prezentuje odsetek wniosków złożonych przez ojców i przez matki.
To, że dane z tych wykresów do siebie kompletnie nie pasują – widać już na pierwszy rzut oka. Żeby jednak nie opierać się na wrażeniach wzrokowych – policzyliśmy to dla Was.

Rada i pomoc
Przekonanie o stronniczości sądów rodzinnych jest powszechne. Znajduje też oparcie w dostępnych (aczkolwiek ułomnych) statystykach. Ze stronniczością w orzecznictwie rodzinnym trzeba koniecznie coś zrobić – aby jednak można było cokolwiek zmienić, to najpierw należałoby to porządnie zmierzyć.
Ponieważ ministerstwo ma z tym ewidentne trudności, to oferujemy naszą radę i pomoc. Przede wszystkim – doradzamy i apelujemy o zbieranie danych, które są istotne z punktu widzenia celu.
Jakkolwiek wnioski o powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej nie są bez znaczenia, to jednak kluczowe jest ustalenie miejsca zamieszkania dziecka, bo to faktycznie determinuje jego przyszłość.
Wiemy przecież, że wiele przypadków alienacji rodzicielskiej dotyka dzieci i rodziców którzy mają pełnię władzy rodzicielskiej!
Zakres danych
Dla każdej sprawy rodzinnej, trzeba zebrać:
Czy złożono wnioski o ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej?
- Ile było wniosków ze strony ojców?
- Ile było wniosków ze strony matek?
- Ile było wniosków od osób trzecich lub instytucji?
Jakie postanowienie w zakresie władzy rodzicielskiej wydał sąd?
- nie orzekał w kwestii władzy rodzicielskiej (pozostawił bez zmian),
- ograniczył władzę rodzicielską ojcu,
- ograniczył władzę rodzicielską matce,
- pozbawił władzy rodzicielskiej ojca,
- pozbawił władzy rodzicielskiej matki.
Jakie złożono wnioski o ustalenie miejsca zamieszkania dziecka?
- Ile było wniosków złożonych przez ojców o ustalenie miejsca zamieszkania z nimi?
- Ile było wniosków złożonych przez matki o ustalenie miejsca zamieszkania z nimi?
- Ile było wniosków złożonych przez ojców o ustalenie pieczy współdzielonej?
- Ile było wniosków złożonych przez matki o ustalenie pieczy współdzielonej?
Jakie postanowienie w zakresie miejsca zamieszkania wydał sąd?
- miejsce zamieszkania dziecka każdorazowo w miejscu zamieszkania ojca.
- miejsce zamieszkania dziecka każdorazowo w miejscu zamieszkania matki,
- miejsce zamieszkania dziecka pod konkretnym adresem.
- miejsce zamieszkania dziecka naprzemiennie z matką i ojcem (piecza współdzielona) – i w jakich proporcjach.
Płeć sędziego wydającego postanowienie
Liczba, płeć i wiek dzieci których dotyczy postanowienie
Dopiero analiza pełnych danych umożliwi wychwycenie wzorców, które pozwolą na ocenę poziomu bezstronności (lub stronniczości) sądownictwa rodzinnego. Dopiero wtedy będziemy mogli porozmawiać o faktach i zaproponować ewentualny program naprawczy.
Podsumowanie
Publikacja Ministerstwa Sprawiedliwości powstała jeszcze za czasów ministra Adama Bodnara oraz Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz, którzy zakończyli swoją przygodę z resortem opublikowaniem słynnych tabel alimentacyjnych.
Wydawałoby się, że nowe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości – zwłaszcza w świetle wypowiedzi ministra Waldemara Żurka dotyczących pieczy współdzielonej i alienacji rodzicielskiej – dokona korekty tego kursu.
Nic takiego się nie stało.
Przeciwnie – sędzia Sławomir Pałka (który zastąpił w resorcie Zuzannę Rudzińską-Blucz) mówi wprost, że “nie zgadza się z tezą o systemowym problemie z niewłaściwym traktowaniem jednej z płci przy sporach rodzicielskich czy małżeńskich” (wywiad dla Gazety Prawnej, 24 listopada 2025 r.).
Pomimo upływu czasu – tezy które zostały wprowadzone do debaty publicznej tym niewielkim dokumentem ciągle żyją i są cytowane zarówno przez polityków jak i publicystów.
Apelujemy do Ministerstwa Sprawiedliwości o pilne zajęcie się tematem jakości orzecznictwa rodzinnego i rozpoczęcie zbierania danych, które pozwolą na jego ocenę. A przede wszystkim o prowadzenie rzetelnej i bezstronnej polityki informacyjnej.