Centrum Badania Opinii Publicznej wypuściło opracowanie na temat nierówności ze względu na płeć. Ich lektura to trochę zimny prysznic, a trochę nadzieja, że mentalność jednak się zmienia. Zwłaszcza tam, gdzie wykluczenie i dyskryminacja dotyczą mężczyzn.
Kto w Polsce jest dyskryminowany?
Według Polaków w Polsce dochodzi do dyskryminacji, ale nie po liniach płci. Kluczowe czynniki to orientacja seksualna (38%) i narodowość (38%), stan zdrowia (13%), praca lub wykształcenie (13%), religia – i dopiero potem płeć (12%).
Odpowiedzi kobiet i mężczyzn na to pytanie były podobne. Nieznacznie więcej osób wskazuje na dyskryminację kobiet (7%) niż mężczyzn (3%). 11% kobiet uważa, że to one są dyskryminowane, podczas gdy mężczyźni wcale, choć uważa tak 3% mężczyzn (7% uważa, że to kobiety są dyskryminowane).

Mężczyźni czy kobiety? A może jedni i drudzy?
Na pytanie „czy są obszary życia, w których dyskryminowane(i) są chłopcy/mężczyźni lub dziewczęta/kobiety”, odpowiedzi są zróżnicowane: 18% wskazuje na tę pierwszą grupę, 35% na drugą.

Jeszcze bardziej szczegółowy obraz przynosi pytanie na temat która płeć jest dyskryminowana, w podziale na płeć respondenta.

Warto dostrzec, że kobiety dostrzegają dyskryminację w ogóle; mężczyźni rzadziej dostrzegają dyskryminację mężczyzn obu płci, za to częściej dostrzegają dyskryminację mężczyzn.
Wiek, wykształcenie i miejsce zamieszkania jako istotny czynnik postrzeganie
Ale, co ciekawe, postawy istotnie różnią się ze względu na wiek. Im młodsi respondenci, tym bardziej dostrzegają dyskryminację; w grupie 18-24 jakąś formę dyskryminacji dostrzega aż 58% respondentów, podczas gdy w grupie 65 lat i więcej (pamiętajmy, że w niej bardziej liczne są kobiety) – zaledwie 26%.

Wykształcenie różnicuje postawy, nieco więcej osób z wyższym wykształceniem dostrzega dyskryminację w ogóle, głównie wśród kobiet.

Bardzo podobnie jest z miejscem zamieszkania: im większe miasto, tym większa wrażliwość na dyskryminację, w tym mężczyzn.

Podobnie działają poglądy polityczne. Wyborcy lewicy są częściej w stanie dostrzegać dyskryminację w ogóle. Wyborcy prawicy i centrum zgodnie twierdzą, że żadna płeć nie jest dyskryminowana, choć ci, którzy ją dostrzegają – widzą ją tylko u kobiet lub obu płci. Prawica częściej dostrzega dyskryminację tylko mężczyzn.

Potwierdza to kolejna tabela, gdzie podział poprowadzono po liniach poparcia dla partii. Tutaj zdecydowanie więcej osób dostrzega dyskryminację mężczyzn

Ciekawą grupą są tutaj wyborcy Konfederacji KP i obu lewic (Lewicy i Razem). W przypadku tej pierwszej (partii Grzegorza Brauna) dyskryminację obu płci dostrzega tutaj więcej osób niż w przypadku PiS, a więcej osób widzi dyskryminację mężczyzn niż kobiet. W przypadku obu lewic jest jeszcze ciekawiej: choć nadal niewiele osób skłonne jest dostrzec dyskryminację wyłącznie mężczyzn, to odsetek osób, które nie widzą żadnej dyskryminacji, jest zdecydowanie najmniejszy (20 i 30 procent).
Te wyniki, notabene, zapewne silnie korelują się z wcześniejszymi i wynikają z innej demografii elektoratów: partie „tradycyjne” (KO i PiS) to raczej osoby starsze, pierwsza grupa to lepiej wykształcone osoby z wielkich miast, drugie – gorzej wykształcone, z ośrodków mniejszych. Elektorat obu Konfederacji to przede wszystkim młodzi mężczyźni, podczas gdy elektorat obu lewic – to raczej młode kobiety. Stąd silna polaryzacja, zwłaszcza w postrzeganiu dyskryminacji kobiet 3 i 14 procent kontra 32 i 37.
Polaryzacja po liniach płci nakłada się na inne bardziej „tradycyjnie” postrzegane obszary polaryzacji: wiek, światopogląd, wykształcenie, miejsce zamieszkania.
Obszary dyskryminacji
Mimo różnic w poglądach i postrzeganiu dyskryminacji w ogóle, kobiety i mężczyźni średnio nie różnią się w postrzeganiu obszarów dyskryminacji dziewczynek/kobiet. W zdecydowanej większości widzą obszar pracy – i obie płcie są tutaj zgodne.
Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku chłopców/mężczyzn. Różnice są bardzo znaczące, jedna i druga płeć dostrzega obszar dyskryminacji na rynku pracy i w edukacji, ale bardzo różnią się jeśli chodzi o inne obszary: wiek emerytalny, służbę wojskową, a także wymiar sprawiedliwości oraz życie rodzinne.

W tych dwóch obszarach można nawet mówić o pewnym przełamaniu świadomości: już więcej osób postrzega nierówny wiek emerytalny jako „raczej” i „zdecydowanie” niesprawiedliwy niż sprawiedliwy; jeszcze nie nastąpiła „mijanka” w przypadku służby wojskowej, ale i tutaj świadomość narasta.

Mocno różnicuje także wiek – w grupie wiekowej 18-24 aż 72% mężczyzn postrzega nierówność wieku jako niesprawiedliwą; z wiekiem to postrzeganie spada. Kobiety tymczasem nie widzą żadnego trendu: aż 62% kobiet w wieku 25-34 widzi ten wiek jako niesprawiedliwy i 59% w wieku 45-54, podczas gdy ten odsetek jest niższy wśród starszych i młodszych Polek.

Koreluje się to silnie z badaniami Eurobarometru, które diagnozują selektywną emancypację młodych Polek:
Polki chciałyby mieć wszystkie te same prawa co mężczyźni i są bardzo liberalne w podejściu do samych siebie, ale w sferze obowiązków i niektórych oczekiwań wobec mężczyzn pozostają konserwatywne.
Ta „selektywna emancypacja” Polek to zapewne jedna z wielu przyczyn tarć społecznych w młodym pokoleniu.
Kolejny obszar, który silnie różnicuje postawy kobiet i mężczyzn, to edukacja oraz sądy/wymiar sprawiedliwości, zwłaszcza w kontekście rozstań. Mężczyźni bardzo odbiegają w swoich ocenach od kobiet; są bardzo wrażliwi i solidarni wobec swoich kolegów. Kobiety dyskryminacji raczej nie dostrzegają.


Na koniec ogólne pytanie: kto ma trudniej. Zdaniem większości Polaków, jednym i drugim żyje się podobnie, choć więcej Polek i Polaków postrzega trudniejsze życie kobiet (23%) niż mężczyzn (6%).

Badanie zostało uzupełnione o sytuacje, które „bywają wskazywane jako te, w których mężczyźni nie są traktowani na równi z kobietami, prosząc, aby powiedzieli, czy zetknęli się z takimi zdarzeniami sami osobiście lub w swoim otoczeniu”. Dotyczyło one dwóch sytuacji: chłopców w szkołach oraz mężczyzn w sądach. O ile z gorszym traktowanie ze względu na płeć w szkole spotkało się niewielu, o tyle o gorszym traktowaniu mężczyzn w sądach Polacy słyszeli – zwłaszcza mężczyźni.

Jak piszą badacze, dostrzeganie dyskryminacji mężczyzn w sądach koreluje się z wyższym wykształceniem, wysokimi dochodami i zamieszkiwaniem w metropoliach.
Wnioski
Z badania można wysnuć kilka wniosków.
- Większość Polaków nie uważa, aby płeć była istotnym obszarem dyskryminacji.
- Tam, gdzie następuje dyskryminacja, Polacy przede wszystkim widzą ją wobec kobiet.
- Postrzeganie dyskryminacji istotnie różni się w grupach społecznych, wiekowych i wśród sympatyków poszczególnych partii.
- Najczęściej dyskryminację (również obu płci) zauważają wyborcy partii lewicowych, zaś postawę „tylko chłopcy i mężczyzni są dyskryminowani” dostrzegają najczęściej (choć nadal rzadko) elektorat Konfederacji WiN
- Młodsi Polacy są bardziej wrażliwi na kwestie równości płci, choć nie jest to prosta i jednostronna zależność
- Kobiety, nawet młode, podchodzą do problemu równości płci jednostronnie: z jednej strony postrzegają się jako grupę dyskryminowaną, z drugiej – selektywnie postrzegają równość, nie dostrzegając nawet oczywistych obszarów dyskryminacji mężczyzn.
- Niemniej, świadomość nadal nie jest powszechna
Dla naszego Stowarzyszenia to poniekąd zimny prysznic. Tematy dyskryminacji mężczyzn, praw mężczyzn i równości mężczyzn nadal nie ogniskują opinii społecznej. Z drugiej strony jednak – ta świadomość narasta, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Staje się osią polaryzacji zarówno między pokoleniami jak i między płciami. To ostatnie widoczne jest zwłaszcza w młodym pokoleniu, każąc czarno patrzeć na demografię: jeśli młodzi mężczyźni i kobiety tak silnie różnią się w postrzeganiu świata, to trudno będzie im stworzyć związki, o posiadaniu dzieci nie wspominając.
Jeśli ktoś chciałby na serio podjąć problem wzrastającego poparcia młodych mężczyzn i kobiet dla skrajnej prawicy i skrajnej lewicy, powinien podjąć problem równości płci.
Jest jednak warunek: musi to zrobić realnie, nie selektywnie (tylko tam, gdzie dotyczy to kobiet), albo jednostronnie, jak robi to choćby Unia Europejska. Jeśli nadal będziemy świadkami równości selektywnej, koncesjonowanej i dla wybranych – rezultatem będzie bunt tych grup społecznych, których prawa są naruszone lub wykluczenie nie jest dostrzegane.